09 marca 2015

Gdyby nie było śniegu, to czego byłoby brak?


Imię: Harrison
Przezwiska: Harry
Przydomek: ---
Wiek: Późną jesienią wypadają jego 5 urodziny.
Płeć: basior
Pochodzenie: Mroźne krainy leżące jeszcze dalej na zachód od Lasu Ciszy.
Rasa: Jak do tej pory był przekonany, że najzwyklejszy w świecie wilk.
Hierarchia: Twierdzi, iż najlepiej nadaje się do roli Szpiega bądź Strażnika.
Powiązania: Jedyną namiastką rodziny jaką kiedykolwiek miał była kotka Lucent.

Lubi: Od dziecka wsłuchiwał się w szum wodospadu jednak nauczył się też doceniać surowe piękno stepów. Nic też nie sprawia mu więcej radości niż słuchanie pieśni słowika czy słuchanie starej ballady o dziejach jakiegoś zacnego bohatera. O gwiazdach może rozprawiać jeszcze dłużej niż o sensie życia...
Nie lubi: Obłudy i dyskryminacji, być postawionym w sytuacji bez wyjścia.Choć jest niezwykle cierpliwy to drażni go ignorancja i brak wrażliwości.


Charakter: Od najmłodszych lat Harrison sprawiał wrażenie istoty bardzo prostolinijnej i szczerej. Choć wcześnie stracił rodzinę nauczył się obdarowywać innych szacunkiem i miłością. Wychowywany był na księcia i dlatego też pamięta o dobrych manierach oraz etykiecie.Po utracie rodziny zaczął znacznie bardziej polegać na sobie niż innych, jednak jego romantyczna i dobrotliwa osobowość nie pozwala mu zaniedbać obowiązków względem innych. Pod czujnym okiem Lucent nauczył się panować nad nieprzewidywalną stroną osobowości i na swój własny sposób dorósł.
Do tej pory jest jednak marzycielem i osobą o niewyczerpujących się zasobach nadziei i pogody ducha co wspomagane jest jego głębokim uduchowieniem. Choć naturalnie stroni od kłótni nie zawaha się walczyć o to co jest mu drogie i zawsze staje po stronie tych, którzy potrzebują pomocy. Nie sądzi, bo sam nie chce być sądzonym.

Aparycja: Od młodego posiadał zaskakująco długie kończyny, które kiedy w końcu nad nimi zapanował pozwoliły mu na zaskakująco szybkie poruszanie się po lądzie i w wodzie. Mierzy kilka centymetrów ponad metr w kłębie, a jego ciało jest zaskakująco smukłe i giętkie jak na takie rozmiary. Dzięki swej budowie cechuje się sporą siłą, którą lubi pożytkować pomagając innym. Jego szyję i nasadę pyska ozdabia dłuższa sierść tworząca niejaką "grzywę" zza której wynurzają się obłe uszy i przeszywająco szmaragdowe oczy.



Historia: Urodził się na mroźnych stepach graniczących od zachodu z Lasem Ciszy. Jako jedyny syn przywódcy tamtejszego stada odziedziczył imię ojca i od pierwszych miesięcy życia nauczany był dobrych manier, taktyki oraz historii swej ojczyzny. To właśnie ten pierwszy rok jego życia wpoił weń poczucie obowiązku oraz wielką moralną wrażliwość. Jednak jak to często bywa szczęście nie trwało wiecznie i zimą rok po jego narodzinach straszliwa choroba spotkała jego stado. Pozbawione magicznych zdolności wilki padały jeden po drugim a nadzieja niknęła tak szybko jak przykrywane przez śniegi trupy.
Chcąc ratować swego syna przywódczyni odesłała go w stronę lasu - choć eskapada o tej porze roku była prawie równoznaczna śmierci stanowiła jedyną szansę na przeżycie. Młody Harry okazał się jednak silniejszy niż mogło się wydawać i przetrwał drogę. Nie udałoby mu się jednak pozostać przy życiu dużo dłużej gdyby los nie skrzyżował jego drogi z kotką imieniem Lucent. Niewiele starsza od wilczka kocia wagabunda postanowiła pomóc basiorowi i okazując niezwykłą cierpliwość pomagała mu w polowaniach oraz uczyła leśnej ścieżki życia. 
Z czasem dwójka stała się nierozłączną parą przyjaciół. Przez wiele lat byli sobie jedyną rodziną, aż do czasu kiedy ciągle poszukujący magicznych stworzeń ludzie wpadli na trop Lucent. Kotka miała bowiem pewną niecodzienną zdolność - umiała poprzez dotyk zmieniać kolor wszystkiego co ją otaczało.
Po stracie najbliższej sobie istoty Harrison nie wyobrażał sobie pozostać w Lesie i wyruszył w stronę krainy o której słyszał wcześniej tylko legendy. W stronę krainy, gdzie według podań mieszkały stworzenia podobne Lucent i gdzie jak sądził było jedyne miejsce, gdzie mógł znaleźć spokój ducha.

~~*~~
CHĘTNY NA POWIĄZANIA I WĄTKI



5 komentarzy:

  1. Wadera krążyła zamyślona po Wielkiej Jaskini. Po chwili jednak ocknęła się, gdy zobaczyła nieznajomego wilka. Po krótkim zastanowieniu podeszła do niego.
    -Witaj. Jestem Karou Kea Kanae. A ty jak się zwiesz?- przywitała się delikatnie przy tym uśmiechając.
    Karou

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -Miło mi.- powiedziała krótko. Przypatrywała się dalej basiorowi, by go jak najlepiej zapamiętać.-Jak tu trafiłeś?- spytała z ciekawości. Zazwyczaj nie była zbyt ciekawska, ale teraz nie mogła się powstrzymać.- Oczywiście jeśli nie chcesz to nie musisz.- dodała szybko.
      Karou

      Usuń
  2. Wylegiwała się właśnie w cieniu Drzewa Życia, jak gdyby w jaskini cień był jej potrzebny, kiedy ujrzała nieznajomego wilka. Podniosła się z ziemi i skierowała ku niemu swe kroki. Skłoniła łeb w ramach powitania. - Witaj, zwą mnie Arfassa el Blusanga, ale w zupełności wystarczy Arfass. Witaj w naszym stadzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zlustrowała basiora wzrokiem, zastanawiając się, co go przywiało na te tereny. Zaraz jednak uśmiechnęła się do niego pogodnie, sama bowiem była w owym czasie wolna od trosk i chciała tą radością zarazić cały świat, choć wiedziała, że inni mają przecież swoje zmartwienia, na które ona nic nie poradzi. - Każdy wilk może tu znaleźć schronienie i spokój - zaczęła powoli, nie spuszczając z niego wzroku. - Schronienie przed ludźmi, spokój dla zranionej duszy. Pod warunkiem, że ma dobre intencje - ciekawiła ją przeszłość basiora, ale nie zamierzała o nią wypytywać. Może przeżył coś smutnego, a może strasznego. Może nie powinna tego usłyszeć. A może jego przeszłość była bardzo szczęśliwa, a ona wyobraża sobie niestworzone historie...

      Usuń
    2. - Mówisz, że chcesz być strażnikiem? To dobrze, każde stado potrzebuje obrońców. Ja sama nie potrafiłabym przez kilka godzin obserwować jakieś miejsce i pozostać czujną na wszelkie szelesty - spojrzała na chwilę w stronę Drzewa Życia. - Nie masz magicznych zdolności? - zdziwiła się, słysząc jego wyznanie. Sądziła dotychczas, że w parze ze wzrostem basiora idzie jakaś niezwykła siła. Jednak nie chcąc, by przybysz pomyślał, że nie jest tu pożądany, uśmiechnęła się na powrót. - No cóż, nie każdy wilk, który wygląda niezwykle musi być zaraz magiczny. Jak to mówią, w dzień nie wszystkie koty są czarne, choć chyba tak nie mówią - stropiła się, zdając sobie sprawę, że plecie bzdury. - A co sądzisz o Królestwie? Podobają ci się te jaskinie? Sądzisz, że jest w nich za ciemno? Wolałbyś cały czas przebywać na świeżym powietrzu? - zarzuciła go nagle gradem pytań. Wpatrywała się w niego wyczekująco, ciekawa jego odpowiedzi.

      Usuń

Theme by Mia